Najbardziej stylowe horrory

Myśleliście, że horrory to tylko krew, flaki i w zasadzie nic atrakcyjnego? Nic bardziej mylnego! Kino grozy również potrafi być porywające estetycznie. Oto przed wami lista najpiękniejszych horrorów.

Efektowne zamczyska, genialne zdjęcia, a może przepięknie pokazane plenery czy pomysłowe ukazanie oklepanych wątków? Kino grozy na szereg różnych sposobów potrafi uwodzić widza. Poznajcie dość pokaźną (chociaż mogła być jeszcze dłuższa!) listę horrorów, które zaspokoiłyby oczekiwania największego estety!

Crimson peak

chastain

Szerokie kadry, uwypuklające piękno otoczenia, majestatyczne i ponure zamczyska, świetne operowanie kolorami – Crimson Peak jest jak Disneyland dla każdego miłośnika gotyku, spragnionego mrocznych doznań. Del Toro mimo że czasami gubi się w swojej opowieści, to jednak epokę, którą przenosi na ekran, czuje perfekcyjnie. Są i świetnie ubrane posągowe piękności, są też eleganccy dżentelmeni starej daty. Klasycznymi nićmi szyta intryga, wrzucona w ten estetycznie wysmakowany świat, smakuje wybornie, nawet w momentach gdy reżyserowi ewidentnie powinęła się noga.

Coś za mną chodzi

it follows film still

Zawieszony w specyficznym bezczasie film Davida Mitchella przywodzi na myśl klimat najlepszych dokonań kinematografii lat osiemdziesiątych. Senna atmosfera amerykańskiego przedmieścia, nieokreślone Zło, które ciąży nad bohaterami i ten magiczny klimat ostatniego lata, u progu którego czeka jedynie dorosłość. Wszystko trafia w punkt, mieszając uczucie nostalgii ze śmiertelnym przerażeniem. Mitchell nakręcił szalenie pomysłowy obraz, nie tylko pod względem fabularnym, ale i realizacyjnym. Dzięki nieco przyciemnionym filtrom, uzyskał bardzo plastyczne zdjęcia, budujące klimat pewnej tajemnicy i niepewności. Dzięki temu, od pierwszych kadrów wrzucani jesteśmy w pociągający świat naszych pragnień i niejednoznacznych doznań.

Tylko kochankowie przeżyją

dress-the-part-only-lovers-left-alive-9_12583575460-1

Jim Jarmusch dał wampirzemu nurtowi to, czego potrzebował od dłuższego czasu: porządnego, odświeżającego kopa. Senna, nieco dekadencka atmosfera, fantastyczne zdjęcia, muzyka oraz rewelacyjnie nonszalanccy Tom Hiddleston i Tilda Swinton w rolach pary krwiopijców wypełniają każdą minutę niezapomnianymi doznaniami. Ten film to narkotyk wprowadzający widza w totalnie odlotowy, hipnotyczny trans. Kino wampiryczne zostało tutaj w znakomity, odważny i nieszablonowy sposób zreinterpretowane, odkrywając przed widzem nową twarz krwiopijcy.

Opowieść o dwóch siostrach

tytul

Azjatyckie kino grozy stoi filmami klimatycznymi, niejasnymi i pełnymi symboliki. Nie inaczej jest z koreańską Opowieścią o dwóch siostrach, która oparta jest na starej legendzie przywodzącej na myśl klimat baśni braci Grimm. Jest więc mrocznie i wieloznacznie. Opowieść… to prawdziwy film układanka, który odsłania swoje nowe znaczenia wraz z kolejnym seansem. Twórca serwuje mnóstwo różnych twistów, tym samym zmuszając do aktywnego odbioru i podążania za tropami, które czasami mylą, czasami podpowiadają. Zabawa z załamywaniem percepcji, która potrafi wprowadzić widza w błąd, udała się tutaj znakomicie.

Suspiria

suspiria-318

Suspiria ma nie tylko świetnie prowadzoną intrygę z umiejętnie dawkowaną grozą, ale i wyborną stronę formalną. Gatunek giallo z założenia jest wszak niezwykle wysmakowany estetycznie. Przepięknie skomponowane kadry, wyrazista kolorystyka, a przede wszystkim klimatyczna muzyka, która jest nieodłącznym bohaterem filmu. Wszystko to znajdziemy w znakomitym dziele Dario Argento – prawdziwego maestro gatunku. Muzyka zespołu Goblin, to dziś niemal rzecz kultowa. Sposób w jaki Argento operuje kolorami i jak obmyśla poszczególne kadry, do dziś robi wrażenie. Suspiria jest niczym ucieleśnienie poetyckiej grozy i estetycznej przemocy.

The Lords of Salem

lordsalem1

Rob Zombie to dziś prawdziwy mistrz makabry. Nie waha się sięgać w swoich filmach po ekstremalne środki, paradoksalnie osiągając dzięki nim, niezwykle spójny i atrakcyjny wizualnie efekt. Władcy Salem to film stosunkowo najmniej ekstremalny, ze wszystkich jakie dotąd Zombie nakręcił. Mniej tu dosłownej makabry i przewalania flaków, a więcej klimatu i metafory. Ten film jest niczym wyjątkowy prezent dla miłośników okultystycznych horrorów. Diabelny klimat budowany jest wyjątkowo niespiesznie, ale gdy osiąga punkt kulminacyjny, to jak to u Zombiego – z impetem rozwala czachy. Nie mogło się obyć bez świetnej muzyki (z motywem przewodnim granym z płyty winylowej na czele – masterpis), makabrycznej scenografii (wszystko w swoim czasie) i świetnie skadrowanych zdjęć, które niczym po nitce do kłębka, prowadzą nas niepozornie od nic nie znaczących scen, aż do miejsca, w którym zagryzamy paznokcie ze strachu. Zombie tym filmem udowodnił, że potrafi nie tylko rzucać flakami w widza, ale i porwać go nieco mniej dosłownym klimatem.

Chirurgiczna precyzja

excision-010

Problemy wieku dojrzewania i mityczny moment wchodzenia w dorosłość, to nieodłączne tematy kina grozy. Wszak żegnanie się z nastoletniością to nie bułka z masłem! Nad fabułą Chirurgicznej precyzji można by się rozwodzić długo. Szalenie wieloznaczny, mocno „cielesny” jest niczym wybuchowa mieszanka twórczości Davida Cronenberga z wczesnymi filmami Johna Watersa. Interesujące studium rozpadu osobowości zostało przepięknie pokazane przez twórców. Dużo tu niezwykle pięknych, chłodnych zdjęć, precyzyjnych kadrów i bardzo plastycznej kompozycji kolorów.

Nosferatu Wampir

nosferatu_wampir-jpg_standa

Werner Herzog w swoim filmie dokonał fantastycznej reinterpretacji historii najsłynniejszego z wampirów. Co ciekawe, odbiega znacznie od literackiego pierwowzoru z prostego względu: nie miał praw do ekranizacji książki Brama Stokera. Mistrzem ceremonii jest Klaus Kinski, który jak zwykle u Herzoga wypadł piorunująco. Tym razem wspomogła go nieco sama charakteryzacja, która w dużej mierze budowała tajemniczą aurę jego postaci. Sam film korzystający mocno z teatralnej estetyki, wspomagany jest przepiękną grą świateł i cieni, oraz fantastyczną scenografią: klimatyczne wnętrza i krajobrazy spowite w dużej mierze mgłą najlepiej sprawdzają się właśnie w horrorze. Ani Stoker, ani Herzog nie mają się czego wstydzić.

Dracula

020-dracula-theredlist

Z pewnością jednym z najbardziej udanych filmów mierzących się z mitem Palownika jest obraz Francisa Forda Coppoli – Drakula, oparty na motywach klasycznej powieści Brama Stokera pod tym samym tytułem. Znakomita rola Gary’ego Oldmana, niezapomniana muzyka Wojciecha Kilara i klimatyczna scenografia przeniosły nas w świat stylowego i klasycznego horroru, gdzie nawet krew spływa z gracją. Dużo tu teatralności i ostentacyjnych gestów, ale na szczęście film ogląda się bez nieznośnej maniery nawet po latach. Jest styl, jest szyk, a to wszystko polewane mrożącą krew w żyłach historią.

Najście

najscie

Twórcy francuskiego ekstremizmu przyzwyczaili, że wypruwają flaki nie tylko swoim bohaterom, ale również widzom. Serwują historie pozbawione krzty moralności czy etyki na rzecz wszechogarniającej przemocy. Nie inaczej jest w przypadku filmu Najście, który przełamuje jedno z największych tabu: ofiarą jest kobieta w zaawansowanej ciąży. Przemoc rzadko bywa tak realna, bliska widzowi, a przez to tym bardziej przerażająca. Krew leje się strumieniami, atmosferę grozy można ciąć nożem, a po seansie długo walczy się z wszechogarniającym przerażeniem.

Gotyk

GOTHIC, Kiran Shah (top), Natasha Richardson, 1986. ©Veston Pictures

Historię opowiedzianą przez jednego z największych ekscentryków brytyjskiego kina, czyli Kena Russella, można nazwać genezą powstania literackiego Frankensteina. Gotyk opowiada bowiem historię niezwykłego spotkania, do którego doszło w pewną czerwcową noc 1816 roku w willi Lorda Byrona. To właśnie ten wieczór posłużył Mary Shelley za inspirację przy tworzeniu jej najsłynniejszego dzieła. Na podstawie jej pamiętników Shelley, Russel postanowił nakręcić swój film. Oniryczny klimat, mieszanie wydarzeń rzeczywistych i rozgrywających się jedynie w wyobraźni bohaterów. Do tego dostajemy jeszcze atmosferę postępującej psychozy wciągającej nas w narkotyczny wir akcji, która stara się odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście w willi Byrona doszło do powołania mrocznego nowego bytu. Klimat seansu spirytystycznego, oblewanego przez bohaterów nalewką z opium, fantastycznie prezentuje się w wizji Russella. Gotyk to kino atmosfery, horror najwyższych lotów. Szkoda, że dziś już nieco zapomniany.

Dom diabła

dom-diabla-2009-1

Maniacy okultystycznych horrorów i klimatów a la lata osiemdziesiąte, mogą zacierać rączki. Film Ti’a Westa ma świetną stylowę, od muzyki, przez kostiumy, aż po wygląd plakatu i czcionkę napisów. Widać tu wyraźnie inspirację klasycznymi dla nurtu tytułami, ale na szczęście nie przytłaczają one całej historii. Młody twórca nie uniknął co prawda pewnych potknięć, ale nie można mu odmówić fantastycznego wyczucia retro świata.

Upadek domu Usherów

up

Poetyckie kino grozy? Czemu nie. Upadek domu Usherów to lekkość, subtelność i wdzięk mimo gęstej atmosfery grozy. To ulotne uczucia (sam film nazywany był najbardziej wietrznym filmem w historii), sen, który przenika się z rzeczywistością, oraz mglisty świat, który pochłania nas całkowicie. Jean Epstein stworzył prawdziwe arcydzieło francuskiego impresjonizmu. Z łatwością budował znakomity klimat posępnego napięcia, z wdziękiem posługując się impresjonistyczną poetyką mrocznego snu. Fantastyczne plany (tytułowy dom bez wyraźnie zaznaczonych konturów zdaje się być zawieszony pomiędzy dwoma światami: jawy i snu), zdjęcia spowolnione i nakładane, a przede wszystkim fantastyczna scenografia przywodząca na myśl obrazy Caspara Davida Friedricha budowały oniryczny klimat koszmarów.

Berberian Sound Studio

Berberian-Sound-Studio-1

Film Petera Stricklanda to fantastyczny hołd złożony Romanowi Polańskiemu, Davidowi Lynchowi, a przede wszystkim włoskim filmom giallo, stawiający na jedyną w swoim rodzaju, narkotyczną atmosferę. Z każdą minutą zagłębiamy się coraz bardziej w paranoiczny świat przywodzący na myśl chociażby Lokatora Polańskiego. Berberian Sound Studio to zwycięstwo dźwiękowców. Dzięki ich znakomitej pracy możemy oglądać procesy wytwarzania dźwięku rodem z najgorszego horroru za pomocą warzyw, owoców i innych przyrządów codziennego użytku. Dodając do tego poplątaną fabułę pełną tajemnic, niewiadomych i sennych majak, otrzymujemy film, w którym nie ma jasnych odpowiedzi.

Nieustraszeni pogromcy wampirów

polanski-8
Roman Polański po Wstręcie i Matni, czyli filmach szczególnie ciężkich, postanowił zagrać coś na wesoło. Efektem jego pracy okazał się film Nieustraszeni pogromcy wampirów, który w humorystyczny sposób wpisuje się w schemat wampirzego nurtu. Znawca wampirzej natury, Abronsius, wraz ze swoim asystentem, Alfredem, wyrusza do tajemniczego zamczyska, aby stawić czoło niebezpiecznemu krwiopijcy – hrabiemu von Krolockowi. Po drodze spotyka ich szereg różnych mniej lub bardziej nieprzyjemnych wydarzeń, a i samo starcie z groźnym wampirem nie jest łatwe. Horror Polańskiego ma w sobie dużo zarówno z kina grozy, jak i komedii slapstickowej, przy czym samo zakończenie jest niezwykle fatalistyczne jak na obydwa te gatunki. Sam film uwodzi pięknymi zdjęciami, klimatem tajemniczej karpackiej wsi i fantastyczną historią, która wyraźnie zapisała się w historii kina grozy. Na deser dostajemy też mroźną i bardzo sugestywną muzykę Krzysztofa Komedy.

The loved ones

loved-3.5

Cukierkowe kolory, muzyka pop, różowe sukienki, a do tego hektolitry krwi i przewiercanie czaszek? Film Seana Byrne’a to zwycięstwo kreatywności i odwagi. Młody reżyser stale łączy tu zupełnie różne światy, osiągając piorunujący efekt. Bez problemu łączy metal, ze słodkimi balladami, unikając efektu śmieszności. Sadystyczną małolatę ubiera w różową kieckę, robiąc z niej wręcz psychopatyczną lolitę. Wszystko w sposób wysmakowany, utrzymany w ryzach kina grozy, nie zmierzającego w stronę pastiszu. Dodając do tego jeszcze świetne zdjęcia, przenoszące nas w klimat australijskiego outbacku, który nawet w najbardziej niewinnych scenach, kojarzy się ze światem, pełnym mrocznych tajemnic, dostajemy perfekcyjnie zrealizowany film. Szkoda, że o australijskiej kinematografii wciąż tak mało się mówi.

Lśnienie

lsnienie

Film Stanleya Kubricka jest prawdziwą pochwała minimalizmu. Górska sceneria, puste przestrzenie ogromnego hotelu, kadry skomponowane poprzez znakomite wyczucie symetrii i atrybuty kina grozy, nieśmiało przenikające do tego świata. Wszystko jest utrzymane w sferze sennych majaków i wyobrażeń, przez co momentami sam hotel zaczyna sprawiać nierealne wrażenie. Nie ma tu taniego efekciarstwa, ani niepotrzebnych scen. Czujne oko kamery Stanleya, pokazuje historię pewnej amerykańskiej rodziny bezbłędnie, będąc zawsze w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.

Coś

the-thing-2
Wyświechtany frazes „mrozić krew w żyłach” znajduje swoje dosłowne zastosowanie w kultowym filmie Johna Carpentera. Klaustrofobiczny klimat samotnej stacji badawczej porzuconej gdzieś na mrocznym arktycznym zadupiu, podkręcany jest świetną muzyką, surową kolorystyką i perfekcyjnym kadrowaniem. Stacja badawcza na Antarktydzie, to stacja badawcza na Antarktydzie, a nie makieta w studio. Efekty specjalne, nawet dziś mogą robić nieziemskie wrażenie. Mimo że Carpenter wsparł się zdobyczami techniki, to jednak sukces jego filmu, w dużej mierze opiera się na czymś dużo prostszym – perfekcyjnym trafianiu w sam środek naszych leków. Dzięki czemu, nawet dziś, tyle lat po premierze, wciąż czujemy ten mróz na tyłku, bojąc się co wyskoczy zza najbliższego kąta.

Widzę widzę

widze20150723_ki_1_0-33033800_1435576968

Austriacki obraz to arthouse’owe kino grozy w najlepszym wydaniu. Oszczędne w środkach wyrazu (zaledwie trójka głównych aktorów, zamknięta dodatkowo w ascetycznie urządzonej posiadłości gdzieś na odludziu), bezceremonialnie okrutne (przemoc dzieje się tutaj jakby od niechcenia), stawia przed widzem duże wymagania. Fani kinematografii niezależnej mogą ten film zignorować ze względu na przynależność do gatunku, który nie cieszy się zbyt dużym poważaniem, z kolei fani horrorów mogą wziąć ten film za jedynie kolejne nudne, niszowe filmidło, które nijak nie potrafi zaciekawić. Nic bardziej mylnego! Widzę, widzę to bardzo udany mariaż Funny Games z Opowieścią o dwóch siostrach, który świetnie sprawdza się również jako zupełnie odrębne dzieło.

Harry Angel

angel3

Film Alana Parkera to jeden z najbardziej stylowych horrorów, jakie kiedykolwiek powstały. Osadzony mocno nie tylko w estetyce kina grozy, ale i czarnego kryminału, oferuje widzowi nie tylko wyborne aktorstwo (niezapomniani Mickey Rourke i Robert De Niro), ale również przewrotną historię i znakomity, nieco senny klimat świata pełnego magii, tajemniczych obrzędów voodoo i… iście piekielnych puent. Film Parkera to reprezentant starej szkoły straszenia, nieco bardziej wysublimowanej i dalekiej od efekciarstwa. Diaboliczna atmosfera szybko udziela się widzowi, a klimat (i nie tylko) można ciąć tu nożem.

0 komentarzy "Najbardziej stylowe horrory"Dodaj własny →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *